Moda Szczecin

ZPO DANA – Czyli o tym jak Szczecin był stolicą mody.

Lat temu kilkadziesiąt, Szczecin także zapragnął być miejscem, które kształtuje modę, modę nie tylko polską, lecz i tą poza jej granicami. Wszytko to miało stać się za sprawą kilku niezwykłych kobiet, które zmieniły oddział Państwowych Zakładów Konfekcyjnych ( tzw. PZK) w nowoczesną, jak na ówczesne czasy fabrykę odzieżową.

Dana  w latach swej świetności ubierała miliony kobiet, po najnowsze kolekcje w sklepach ustawiały się kilometrowe kolejki, a na krajowych i zagranicznych targach zdobywała nagrody i uznanie. Szyła dla krajów takich jak Niemcy czy Szwajcaria, a ówczesne gwiazdy (tj. Filipinki, Irena Santor) zaopatrywały się w Danie.

Obecnie przedsiębiorstwo już nie istnieje, możemy jedynie podziwiać stary budynek niegdyś należący do zakładu, w którym dawniej mieściły się szwalnie. Dziś w swych murach mieści okazały hotel o jakże chlubnej nazwie – DANA. Pozostałe tereny należące niegdyś do zakładu zostały sprzedane, zrównane z ziemią i trwa na nich budowa biurowca „Hanza Tower”.

 W Moim mniemaniu jest to bardzo istotny punkt w historii Szczecina jak i historii PRL. Jako, że Szczecin jest niezwykle bliski memu sercu, a Moim życiowym wyzwaniem jest odkrywanie jego tajemnic i pogłębianie wiedzy na jego temat, nie mogłam nie przedstawić Wam tego tematu.

Witryna sklepu „Dana” w piętrowym pawilonie zakładu. Na elewacji ceramiczna mozaika projektu Tadeusza Eysymonta

 Myślę, że powinnam zacząć od początku tej historii.

 Teraz czas przenieść się do października 1945 roku, na ulicę 5 Lipca 16/25 w Szczecinie, gdzie zostaje uruchomiony pierwszy tzw. PZK (Państwowy Zakład Konfekcyjny), który wówczas specjalizował się przede wszystkim w szyciu mundurów dla żołnierzy i kolejarzy, a także w szyciu bielizny. PZK zatrudniał około 250 szwaczek i krawcowych, a w trakcie pierwszych kilku miesięcy funkcjonowania wyprodukował i uszył około 28 tysięcy sztuk bielizny i mundurów.

 Kolejny odział PZK powstał rok później przy ulicy Jagiellońskiej 20-21, zatrudniał już ponad 800 osób. Wraz ze wzrostem produkcji nastąpił wzrost asortymentu, jaki oferował zakład. Dodano między innymi niezwykle ważną dla „ludzi pracy” odzież roboczą (gdyż jak powszechnie wiadomo praca dla PAŃSTWA i na jego rzecz była najważniejsza).

W tym samym roku pojawia się informacja o pierwszej z kobiet, która miała  swój udział w stworzeniu przyszłej potęgi Dany, a mowa tu o Domiceli Mazurkiewicz. Domicela wraz z siostrą i koleżankami przybywa do Szczecina w poszukiwaniu pracy, którą znajduje w PZK przy ulicy Jagiellońskiej jako szwaczka, a następnie w bardzo szybkim czasie awansuje na coraz wyższe stanowiska.

Zakład nieustannie się rozwijał. W roku 1949 zmienia swoją nazwę na: Zakłady Przemysłu Odzieżowego im. 22 Lipca i rozbudowuje się o gmach mieszczący się u zbiegu ulic Odzieżowej i Alei Wyzwolenia 50 (dawniej ul. Św. Andrzeja Boboli i ul. Roosevelta). Budynek łatwiej było zaadaptować na szwalnie, gdyż w latach 30. XX w. mieścił fabrykę odzieży męskiej Herrenkleiderfabrik. Rozwija się także eksport towarów, a nowoczesny sprzęt pozwalał na produkcję w systemie taśmowym konfekcji zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet.

Rok 1951 dla zakładu staje się niezwykle przełomowy, gdyż na jego czele staje jako dyrektor wspomniana wcześniej Domicela Mazurkiewicz, która nieprzerwanie zajmować będzie to stanowisko przez kolejne 30 lat.
Ciągły rozwój ZPO był dla Domiceli rzeczą nadrzędną, a jej działania sprawiały, że zakład z czasem zaczął przeobrażać się w nowoczesną fabrykę odzieży.

Ale prawdziwa rewolucja miała dopiero nadejść…

Do grona pracowników dołączają projektantki, które wraz z Domicelą wyniosą zakład na wyżyny. Wśród projektantek przede wszystkim mowa jest o Zofii Zdun-Matraszek, Izabeli Górskiej-Wójcik, Halinie Karpińskiej i Katarzynie Wróblewskiej. Te niezwykłe kobiety wspólnymi siłami doprowadziły do sytuacji, w której fabryka skupiała się już tylko na produkcji dla kobiet i dziewcząt.

Popyt na kolekcje szczecińskiego zakładu stale rósł, nie tylko w Polsce,ale też i poza jej granicami. Wizytówka Szczecina potrzebowała nazwy, która pomogłaby w dalszej produkcji i rozwoju na rynku zagranicznym. I tak od roku 1967 możemy mówić o – „Danie”, której to nazwa pochodzi od zdrobnienia imienia dyrektor zakładów Domiceli Mazurkiewicz używanego przez jej współpracowników.

Nie zapominajmy o tym, że były to czasy PRL, kraj był wyniszczony wojną, a wszelkimi zasobami dysponowały i zarządzały ówczesne władze. Brakowało zarówno barwników, surowców czy tkanin, a wszystkie projekty zakładów w kraju kontrolował komitet odgórnie narzucający konkretne wytyczne. Na szczęście dyrektor Domicela niestrudzenie starała się przeforsować projekty swoich utalentowanych projektantek i niejednokrotnie przyniosło to sukces na szeroką skalę. Projektantki, mając niewielkie zasoby, zmuszone były do jeszcze większej kreatywności, tworzono „coś” z niczego, aby móc zaspokoić potrzeby Polek, które chciały wyróżniać się z tłumu i wyrzucić szare, powojenne barwy ze swoich szaf.


Wróćmy do projektów Dany, które zawładnęły sercami kobiet, przy jednoczesnej akceptacji władz, która starała się tłamsić wszelkie przejawy indywidualizmu, a modę traktowała propagandowo. Początkowo projekty przede wszystkim cechowała lekkość, wielobarwność, przy czym były niezwykle odważne jak na owe czasy. Dzięki kreatywności pracowników Dany stworzono tkaniny, które zakład posiadał na wyłączność, czasami nawet naginano do granic możliwości normy, które narzucała władza, co czyniło go jeszcze bardziej unikatowym na rynku.

Wiele się mówi o takich projektach jak:

 Sukienka „Chłopka”

Seria sukienek o motywach ludowych, które zaprojektowała Zofia Zdun-Marszałek

Spódnice „bananówki”

Taką spódnicę cechowało to, iż klin, z których uszyta była spódnica, kształtem i formą przypominał fragmenty skórki banana.

Dana/ kolekcja z lat 70.

Kolekcja „Baśnie i legendy”

Kolekcja, która osiągnęła wielki sukces w Szwajcarii, a jej nazwa w pełni oddawała ducha płynącego z baśni i legend, kolekcja pełna bogactwa, nazywana wręcz kolekcją królewską.


Projekty w czasach świetności zakładu ocierały się o polski folklor. Brązowo-biała pepitka, kolorowe hafty, ozdobione falbankami, białe koronki, tweed, len. Wraz z rozwojem sprzedaży na bazarach ubrań z zachodu władze przyzwalały na coraz to więcej państwowym zakładom, co Dana umiejętnie wykorzystywała.

Niestety koniec lat 90. nie przyniósł Danie wiele dobrego. Fala tanich towarów ze wschodu, zmiany ustrojowe w Polsce i proces prywatyzacji pogrążyły fabrykę.

Ostatnie kolekcje datuje się na około 2003 rok. Niestety nie odniosły one spektakularnego sukcesu i nie mogły konkurować ze sławą starych kolekcji fabryki. Niewiele czasu mija i Dana upada.

Po ZPO Dana pozostało już niewiele, kilka murali, zdjęcia, ubrania tkwiące wciąż w naszych szafach, które chcą zyskać drugie życie dziś, w XXI wieku. Miejsce, które w tamtych latach było dla wielu ukojeniem w szarej PRL-owskiej rzeczywistości dzięki swym barwnym projektom, miejsce, które było dumą Szczecina zasługuje dziś na szczególną pamięć.

W ówczesnych czasach kobiety również chciały wyrażać siebie poprzez swój styl mimo wielu przeszkód jakie ustrój starał się przed nimi stawiać.

Dana swoją historią stała się obrazem tego, że kobieca siła i charyzma mogą zdziałać wiele.

Fragment katalogu „Dany” z roku 1972

„Te lata, kiedy w Szczecinie powstawała moda były szalenie wartościowe. Szczecin miał w tym względzie naprawdę wiele do powiedzenia.” – Zofia Zdun-Marszałek

 

Część zdjęć pochodzi ze zbiorów Książnicy Pomorskiej w Szczecinie.

24 thoughts on “ZPO DANA – Czyli o tym jak Szczecin był stolicą mody.”

  1. Proponuje udac sie do barakow u zbiegu uni lubelskiej i litewskiej tam ma pani wciaz zywa legende „Dany” w postaci jej pracowników. Ktore przez prywatyzacje i rozne oszustwa sa w tym miejscu gdzie teraz. I dalej szyja ubrania tylko w strasznych jak na uwczesne czasy warunkach. Pozdrawiam

    1. Czytałam o tym kiedyś. Niestety nieumiejętne zarządzanie i zle decyzję prowadzą do takiego stanu rzeczy. Szacunek i godne warunki to coś co przede wszystkim im się należy. Z pewnością są skarbnicą wiedzy i pamięci Dany.

  2. Z olbrzymim zaciekawieniem przeczytałam wpis! Jest w nim wszystko, co lubię najbardziej: intrygująca historia z konfrontacją w tle, autentyczne zdjęcia i mnóstwo inspiracji modowych tamtych lat 🙂 Szczególnie urzekają mnie pojawiające się to tu to tam krata oraz szerokie spodnie – bez wahania założyłabym je już dziś.

    Dziękuję i więcej takich wpisów poproszę <3

  3. Niesamowite kiedy w słowach odnajduje się obrazy namalowane pociagnięciami pasjii, trzymanej rękami zauroczonej duszy…?
    Czekam na ciąg dalszy…❤

    1. Ahhhh Twoje słowa Anito… Aż rumieniec wstąpił na moją twarz i na dłuższą chwilę na nim zagościł. Dziękuje bardzo, bardzo mi miło, że chcesz ze mną tutaj zostać :).

    1. Super! Mama kiedyś opowiadała mi o DANIE, ale nigdy nie poznałam całej historii, dobrze Olga że jesteś i odkrywasz nam Szczecin na nowo!

      1. Z chęcią bym posłuchała tych historii… Musisz mnie z mamą na kawę umówić ;). Zapraszam Cię Olu na spacer ze mną po naszym wspaniałym mieście.

    1. Podpisuje się pod tym! Bananówka mogłabym także dziś zadać szyku na szczecińskich ulicach :). Na zdjęcia będę czekać z niecierpliwością!

Pozostaw odpowiedź A.K. Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *