Szczecin

Historia Kaskady – czyli o najnowocześniejszej kawiarni pierwszej połowy XX w., pierwszym pokazie mody w Szczecinie, powojennym centrum szczecińskiego nocnego życia i walkach striptizerek.

Od zawsze ludzkość lubowała się w spędzaniu czasu w miejscach przepełnionych obrazami miłymi dla oka, dobrym jedzeniem i wręcz pękających w szwach od dobrej zabawy i uciech.
Zmieniająca się sytuacja technologiczna i historia ludzkości są czynnikami, które niezmiennie determinują formę zaspokajania potrzeb.

Historię rozpoczynamy od adresu: Bismarkstrasse 29 (dziś Edmunda Bałuki).
Jest rok 1929.
Otto Ponath realizuje inwestycję potężnego obiektu rozrywkowego. Miejsce to było bardzo nowoczesne i niespotykane jak na owe czasy, zarówno architektonicznie jak i ze względu na wielopoziomowość form rozrywki jakie oferowało.

29 września 1929 roku ma miejsce oficjalne otwarcie Haus Ponath.
Niezwykle modernistyczny jak na ówczesne czasy kilkupoziomowy kompleks gastronomiczno-rozrywkowy. Zwany również „domem amerykańskim”, co zdecydowanie nawiązywało do jego rozmachu i nie dającego się pominąć ducha nowoczesności.
Miejsce budowy kompleksów z pewnością nie było przypadkowe. Od dawien dawna róg ulic Blismarckstrasse i Paradeplatz (dziś Aleja Niepodległości) był synonimem centrum miasta, prestiżu, to właśnie nieopodal tego miejsca mieściły się najbardziej luksusowe sklepy, restauracje, kawiarnie, winiarnie czy najlepszy hotel w mieście (Preussenhof). Wszystkie te miejsca były składową jakże chlubnego obszaru dookoła pomnika cesarza Wilhelma I, zwanego Königsplatz.


Haus Ponath w swoich kawiarniach i restauracjach
oferował gościom ponad 1500 miejsc, taras palmowy z ruchomym dachem, drugi co do wielkości w Niemczech salon bilardowy, czy salki klubowe do gry w warcaby, karty, szachy. Wiele mówi się o koncertach i kabaretach w kawiarni muzycznej, która sama w sobie owiana była niezwykłą sławą na pomorzu. W jej murach każdego dnia odbywały się koncerty, a przez jej scenę przewinęło się wiele sław tamtych czasów. Rocznie odbywało się tam około piętnastu koncertów zespołów muzycznych, a kilka razy do roku organizowano pokazy mody.
Restauracja prezentowała najwyższy poziom, posiadała dużą i niezwykle wykwalifikowaną kadrę, a ciasta i lody własnej produkcji cieszyły się wielkim zainteresowaniem.

Taras palmowy Haus Ponath
Parter kompleksu
Balkon pierwszego piętra
Drugie piętro, na którym mieściła się sala bilardowa

Haus Ponath był na liście chlubnych miejsc odradzającego się po hiperinflacji i kryzysie Stettina. Wielokrotnie rozpisywano się o tym miejscu w gazetach.

Regionalna gazeta „Ostsee-Zeiitung” tak opisuje kompleks: „[…] Całość tworzy obraz wytwornego lokalu, który potrafi zadowolić wszystkie, nawet najbardziej wybredne wymagania […]”.

Neony Haus Ponath dominowały nad okolicznym pejzażem

Rok 1939 wiele nie zmienił w funkcjonowaniu kompleksu. Lokal wciąż pękał w szwach, tylko częściej można było tutaj spotkać dżentelmenów w mundurach.
Dopiero intensywne bombardowanie i naloty dywanowe na Stettin zmieniły tryb funkcjonowania Haus Ponath. Ucichła muzyka, ustały taneczne zabawy, a miasto pogrążyło się w ciemności. Rozrywka przestała być istotna, a jej miejsce zajęła propaganda i żałoba.
Na początku 1944 roku lokal został uszkodzony na wskutek nalotów dywanowych i podjęto decyzję o jego zamknięciu.


W roku 1945 Stettin staje się oficjalnie Szczecinem.
Ludność polska po kilkuset latach wraca na ziemie Pomorza Zachodniego i adaptuje wszystko co postało po Stettinie do swoich potrzeb.
W miejscu niemieckiego Haus Ponath i tego co po nim pozostało powstaje Balti Palace – dwupoziomowa restauracja w nowym, polskim Szczecinie.
Wiele informacji wskazuje na to, iż otwarcie Balti Palace miało miejsce w Sylwestra 1945 roku.
Miejsce idealne, aby dać się porwać dobrej zabawie i zapomnieć chociaż na chwilę o piętnie, które po sobie pozostawiła wojna.
W Balti Palace odbywały się fety, o których huczało całe miasto – bankiety „Kuriera Szczecińskiego”, występy duetu telepatycznego. To właśnie tutaj odbył się pierwszy pokaz mody w powojennym Szczecinie, na którym prezentowano damskie ubiory „Telimeny” – miało to miejsce w październiku 1946 roku.
Latem 1947 Balti Palace zostaje zamknięty, a obiekt postanowiono odnowić i wyremontować.


26 kwietnia 1948 roku obyło się oficjalne otwarcie Powszechnego Domu Towarowego.
Był to kolejny następca pod tym adresem.

Zdjęcie autorstwa Stanisława Dowlasza z dnia otwarcia PDT

PDT jest pierwszym domem towarowym w Szczecinie. Obiekt ten był pierwszą namiastką dzisiejszych centrów handlowych. Mieściły się tam sklepy z ubraniami, artykułami przemysłowymi, żywnością, a także restauracja i kawiarnia (obie noszące nazwę „Centralna”).
Restauracja „Centralna” zasłynęła jako idealne miejsce do zabaw tanecznych i recitali.
Miejsce to nieustannie przyciągało zarówno wielu lokalsów jak i przyjezdnych (warto wspomnieć, iż Szczecin w tamtych latach odnotował znaczny rozwój na wielu płaszczyznach, co przyciągało wiele statków do portu i znacznie zwiększyło ilość odwiedzających miasto).
Niestety PDT działało niespełna dziewięć lat. Ze względów bezpieczeństwa w 1957 budynek trzeba było zamknąć i ponownie wyremontować.


Fot. W Chrominski

Remont nowego następcy pod adresem Obrońców Stalingradu 28 (dziś ulica Edmunda Bałuki) owiany jest tajemnicą. Trwał o wiele dłużej niż zakładano, co z pewnością budziło wiele emocji wśród lokalnych gazet i szczecinian.
21 kwietnia 1962 roku nareszcie ma miejsce długo oczekiwane oficjalne otwarcie Kombinatu Gastronomicznego”Kaskada”.
Kaskada była pierwszym czterokondygnacyjnym kombinatem gastronomiczno-rozrywkowym w naszym kraju.
Miejsce to już niedługo miało być na ustach całej Polski. Jej sława ma przekroczyć granice kraju i stać się symbolem szczecińskiej gastronomi i rozrywki.


Kaskada tak jak Haus Ponath dzięki wielu neonom nocą dominowała nad okolicznym pejzażem

„Parter wraz z pierwszym piętrem jest przeznaczony na restauracje z dancingiem. Dla orkiestry przygotowano na parterze antresolę ze schodkami. W otworze między dwoma poziomami sal zostanie umieszczony czarny talerz z ruchomym neonem zwanym spiralą Archimedesa – symbolizującą wirowy ruch taneczny. Drugie piętro zajmie kawiarnia również z orkiestrą. Ostatnia kondygnacja przewidziana jest na salę gier (bilard, brydż, szachy) i salę telewizyjną. Na każdym piętrze będą cocktail-bary, ale zamiast lad, każdy klient będzie miał marmurowy stoliczek. Przeszklone balkony oddzielone od sal filarami stworzą przytulne zakątki z dwuosobowym stolikami. Ściany będą najrozmaitsze: wykładziny plastikowe obite listewkami, lustra, wymywane tynki. Będą też podwieszane stropy z akustycznych płyt „alpex”. Olbrzymie zaplecze zostanie wyposażone w najnowocześniejsze urządzenia kuchenne […].” – tak opisywał kompleks „Kurier Szczeciński.

W Kaskadzie można było wyróżnić kilka sal:

Kapitańska: Uchodziła za najbardziej prestiżową salę w murach Kaskady. To właśnie w tej sali przyjmowano największych VIP-ów i odbywały się największe bale. Z racji prestiżu miejsca strój gości również musiał być odpowiedni. Królowały tu najlepsze garnitury, suknie i szpilki.
Słowiańska: Największa sala kombinatu. Sala, która mniej rygorystycznie podchodziła do strojów swych gości, lecz proponowała nie mniej elegancką obsługą i wysokiej jakości program artystyczny.
Bardzo często można było tam spotkać wielu przyjezdnych zza oceanu i mundurowych.
Rondo: Trzecia pod względem wielkości sala. Słynna ze swych barów i „panienek”. To właśnie w tej sali samotna kobieta mogła zostać posądzona o podkradanie klientów jednej z tutejszych „panienek”. Krążą legendy o tym jakoby niejednokrotnie dochodziło tam do bójek rozwścieczonych „mewek”.
Pokusa: Najmniejsza sala Kaskady, lecz słynąca z zieleni w swych wnętrzach.

Sala „Słowiańska”
Zdjęcia z Sali „Kapitańskiej”
Wnętrza Kaskady
Autor nieznany 

Oprócz świetnej zabawy jaką oferował kombinat, wiele mówiło się o jego kuchni, która słynęła z niezwykle ciekawych jak na owe czasy pomysłów i nadawała ton szczecińskiej gastronomi.
Comber z zająca, Beouf Strogonow, salami węgierskie, kawior, pepsi cola, sandacz po włosku, czy nawet pieczone w całości prosię podawane na lustrze w ozdobnej ramie – to kilka wybranych pozycji z menu sal Kaskady.
W Kaskadzie można było telefonicznie zamówić zakąski i desery, a zamówienie składać można było do drugiej w nocy i natychmiast były realizowane z dostawą do domu, z nakryciami i obsługą kelnerską w białych rękawiczkach.

„Obowiązywała zasada, że w barach, obojętnie, w której sali, nie podajemy czystej wódki. Tę można było zamówić tylko przy stoliku. W „Kapitańskiej” butelkę wódki owiniętą białą serwetką umieszczono w coolerze z lodem stojącym obok. W barze podawaliśmy winiaki, brandy, whisky, i najdroższe koktajle alkoholowe. […] Najczęściej była to wódka z Mirindą, greckim sokiem pomarańczowym, polo-coctą, a później pepsi-colą, ale były też koktajle typu Martini, Manhattan, Bloody Mary czy Kuba Libre. Mieliśmy sporo winiaków polskich, gruzińskich, bułgarskich. Cudzoziemcom smakowała polska Żubrówka, Jarzębiak. Wina raczej nie cieszyły się powodzeniem. Ale chętnie zamawiano radziecki szampan. Markowe alkohole z najwyższej półki pojawiły się dopiero w drugiej połowie lat 70.” – tak rzec miała była barmanka Kaskady Pani Danuta Fribes


Bilet wstępu do obiektu gastronomicznego Kaskada z sierpnia 1980 r.
Menu jednego z barów w Kaskadzie

Każdego wieczoru pod Kaskadą ustawiały kolejki. Każdy chciał tam być, bawić się w jej murach, oderwać się po prostu od szarej PRL-owskiej rzeczywistości.
Urządzano tutaj także urodziny, wesela, studniówki, czy ważne uroczystości.

Przez prawie kilkadziesiąt lat Kombinat Rozrywkowo-Gastronomiczny „Kaskada” uznawany były za najlepszą salę koncertową z doskonałą muzyką, scenami variete.
Sława tego miejsca przyciągała w swe mury wiele gwiazd, zarówno na jej scenę jak i w celach rozrywkowych.
Filipinki, Anna German, Czesław Niemen, Anna Jantar, Irena Jarocka, Skaldowie, Ditta Triebe van Hoppe, Wojciech Młynarski, Sylwia Berger – to tylko część plejady gwiazd, która przewinęła się przez to miejsce.

Filipinki podczas swojego występu w 1963 roku w Kaskadzie miały na sobie jednakowe sukienki i kapelusze zaprojektowane specjalnie na tę okazję przez Izę Górską, które wykonała i uszyła szczecińska „Dana”.

Warto wspomnieć rok 1965, w którym to miał miejsce pierwszy „oficjalny” striptiz w Polsce, który odbył się właśnie w Kaskadzie.
W latach późniejszych, regularnie można było zobaczyć striptiz w sali „Kapitańskiej” i „Słowiańskiej”, który miał być zwieńczeniem wielu programów artystycznych.

Autor nieznany 

27 kwietnia 1981 roku miał miejsce potężny pożar.
Wielu świadków pożaru przyrównuje go do widoku szybko spalającej się pochodni.
Pożar pochłonął w swym żywiole niemal cały budynek i niestety również kilkanaście ludzkich żyć.
Tego dnia Kombinat Gastronomiczno-Rozrywkowy „Kaskada” na zawsze przestał świecić jasnym blaskiem swych neonów.


Dziś w miejscu o tej niezwykłej historii mieści się Galeria Handlowa „Kaskada”, która konstrukcją nie bez powodu nawiązuje do swoich poprzedniczek.


To właśnie dzisiejsza ‚Kaskada” była tłem dla ostatniego lookbooku.

Źródła: sedina.pl ; gs24; „Sekrety Szczecina” – R.Czejarek; „Z Archiwum Sz.
Śladem szczecińskich historii niezwykłych XX wieku”; „Kaskada” K.Pohl, S.Biela

21 thoughts on “Historia Kaskady – czyli o najnowocześniejszej kawiarni pierwszej połowy XX w., pierwszym pokazie mody w Szczecinie, powojennym centrum szczecińskiego nocnego życia i walkach striptizerek.”

  1. Ładnie opisane,to były lata mojej młodości.
    W 1981 r.mój syn był uczniem Technikum Gastronomicznego i odbywali praktyki w Kaskadzie.
    Na szczęście w tym dniu jego klasa nie miała tam zajęć,ale w pożarze zginęli jego koledzy.
    Dla nas było to okropne przeżycie.
    Super fotki ! Pozdrawiam !

  2. W Kaskadzie bylam na moim balu matualnym w roku 1965. Studniówki były w tamtych czasach skromne i odbywały się raczej w klubach. Granatowe spódniczki, białe bluzki. Dopiero po maturze bal. W Kaskadzie poznałam też mojego ś. p. męża. To były piękne czasy, bo byliśmy młodzi. ??

  3. Jak napisano powyżej – piękna sentymentalna podróż 🙂 Z pikantnymi szczególikami 😉 „Krążą legendy o tym jakoby niejednokrotnie dochodziło tam do bójek rozwścieczonych „mewek”” – no cudo!

    1. Wiele tych pikantnych historii krąży o tym miejscu, nie mogłam sobie odmówić przytoczenia chociaż jednej ?. Ściskam moja królowo zieleni!?

    2. W 1966 r po zdanej maturze(TME klasa Vb) byliśmy w Kaskadzie wraz z całą klasą i wychowawczynią .Oczywiście w biały dzień i na herbatce ale niesamowite wrażenia pozostały.

    1. Dziękuje! Wiele godzin spędzonych przy nim nie poszło na marne ;). A co do zdjęć to cudowni autorzy z dobrym okiem, ja tylko je odnalazłam.

    1. Dużo czytałam o tych kiermaszach. Chciałabym móc doświadczyć atmosfery tego miejsca. Jeśli chodzi o Zakłady Odzieżowe „Odra” to bardzo ciekawi mnie ten temat i w przyszłości chciałabym stworzyć post o nich. Mam nadzieję, że w razie pytań będę mogła się odezwać? Pozdrawiam serdecznie :).

  4. Bardzo dobry tekst. Jestem z pokolenia, które jeszcze pamięta starą Kaskadę. Chodziłem tam na lody do ogródka. Oczywiście z rodzicami 😀 .wspaniała sentymentalna podróż do jednego z najciekawszych miejsc w prlowskim Szczecinie.

    1. To musi być wspaniałe pamiętać tamten widok. Chciałabym mieć taką moc aby cofnąć się w czasie i zobaczyć to wszystko na własne oczy.
      Dziękuje ?.

Pozostaw odpowiedź Mona Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *